polfabrykat blog

Twój nowy blog

sonda

Brak komentarzy

- Dzień dobry panu. Ja mam takie pytanie: czy często się pan uśmiecha?
- Nie, zwłaszcza jak widzę durnego idiotę Jana Rodzenia, dyrektora Klubu Księgarza w Warszawie. Możecie mu to pokazać, że jest idiotą, że mam go w dupie i chętnie bym go pobił, możecie to nawet puścić
- A proszę powiedzieć, z czego się pan śmieje najczęściej?
- Jakby Jan Rodzeń upadł i sobie głupi ryj rozwalił.

Na stronie jablkowej wywiedzialam sie co tak naprawde oznacza smutna ikona na wyswietlaczu. Okazalo sie, zgodnie z moimi przewidywaniami, ze to doszczetnie zjebany dysk. W zwiazku z tym po poludniu wybralam sie do sklepu z elektronika zakupic nowy HD do jajpoda. 8GB HD kosztuje, bagatelka, 100 funtow. Przy oddaniu starego jajpoda mam znizke na zakup nowego. W rezultacie jestem posiadaczka 8BG jajpoda 4. generacji za mniejsze pieniadze. 

Co za, kurwa, bargain. 
Innego odtwarzacza juz mi sie nie chcialo kupowac, mam projekt na glowie, a zycie bez muzyki to nie zycie.

W zwiazku z osobistymi perturbacjami postanowilam pohamowac sie z wyjasnieniami. 

Minal sobie rok, mamy znowu maj i slonce elegancko przyswieca pomijajac dnie (a raczej wiekszosc dni) gdy leje jak z cebra. Do tego dookola szaleje swinska grypa, najlepiej w ogole nie wychodzic z domu, maski na mordy i irasiad!
Przedwczoraj umarl mi popularny odtwarzacz jablkowej marki. Na stuosobowej hulance w zaprzyjaznionym domu chcialam pobawic sie w pana i wladce, podlaczyc biedny sprzet do n-tys. soundsystemu i raczyc gosci ajdiemem, dubstepem oraz finskim freak folkiem. Panem i wladca bylam przez jakies 3 sekundy, a potem uslyszalam zgrzyty, klikniecia i w koncu nastala cisza . Odtwarzacz pokazywal zasmucona ikone i polecenie *restore using itunes. Problem w tym, ze ani komputer, ani tym bardziej itunes nie odczytuje urzadzenia. Uzbrojona wiec w srubokret postanowilam dobrac sie do srodka. Odtwarzacz siega wstecz do 2. generacji, uzytkownicy widza wiec jaka to puszka. Guzik, nie da sie bezecentwa rozebrac. 
iPod jest wiec umowiony na wizyte w klinice.

Poprzednie 2 notki wypierdolone poza orbite. Matko Swieta, co za wstyd!

…po przeczytaniu komentarzy pod artykulem GW. Jak mozna, kurwa, jak mozna bez zadnego ruchu faldki mozgowej przyjmowac ustalone przez bande oszolomow prawdy?!

Homoseksualizm jest kurwa dewiacja, kropka i koniec! I wez tu, czlowieku, z takim dyskutuj…

O merde!

Brak komentarzy

Nie zrobiłam dla Was kartki świątecznej.

Sorry.

I znowu…

1 komentarz

Jakiez to przesrane, gdy osoba, za ktora dalbys sie posiekac na cienkie plasterki i z ktora laczylo Cie bardzo wiele traktuje Cie jak morowe powietrze. I wszystkie gwiazdy na niebie i ziemi (tak tak) tylko utwierdzaja Cie w przekonaniu, ze tak juz zostanie.

Czy niektorzy naprawde juz musza sie NIENORMALNIE rozstawac?

Gwoli scislosci, to nie notka o panu ponizej. Pan ponizej na razie spisuje sie w pyteczke.

Juz pierwsza w nocy, a ja nie zrobilam rysunku na jutro! Uciekam.

Jak zwykle pieprze sobie w stolek z wieczora i nagle dopada mnie genialna mysl, by przywrocic ten zacny blogowy przybytek do zycia. Lejalt tez by sie nadal, ale to juz malo istotny szczegol.

Mylypanstwo (zaczynam w ten sposob, bo Noble ostatnio wreczaja i tak mi sie skojarzylo), siedze sobie juz 5. tydzien w Manchesterze, UK (na architekturze), po roku kwaszenia sie pod cisnieniem na PGarchitekturze u dumajacych wiele godzin na stolku tutorow od projektowania. Ostatni rok, musze przyznac, nalezal do wyjatkowo nieprzyjemnych, ale ludzie stanowili nadzwyczaj mily element i troche ich tu teraz w Anglii brak. Nowa szkola spisuje sie nienajgorzej, nie mam na co narzekac, bo nawet niezle sie towarzystwo zorganizowalo. Tylko jak przyjechalam tu z waliza – dramat, kurwa, dramat. Brak przescieradla, koca/koldry, sztuccow, naczyn, patelni, papieru toaletowego. W tej chwili jestem nawet niezle ustawiona i niewiele mi do szczescia potrzeba.

Moja dluga nieobecnosc zwiazana jest tez czesciowo z czestymi wyjazdami do Reichu.
Zaczelo sie we wrzesniu 2005, wykupiony miesieczny intensywny kurs niemieckiego w Goethe Institut, Düsseldorf. Kurs okazal sie iwentem nadzwyczaj udanym, a dodatkowo okraszony byl fanstastycznym towarzystwem.
I tak miedzynarodowo czulam sie od czasu do czasu, jako ze po wrzesniu wrocilam; (a) na 2 tygodnie w listopadzie, strzelic ZMP, (b) na 2 dni w marcu, towarzysko (zobaczyc sie z ojcem-trutniem), (c) na 2 dni w maju, towarzysko i urzedowo (w miedzyczasie nabylam supersprzet foto, lustrzanke Nikona i wrocilam do zdjeciowania). W koncu, w lipcu tego roku przyszedl czas na kolejny miesieczny kurs i zdecydowanie najdluzszy pobyt, z malymi przerwami, do polowy wrzesnia. Dluzszy pobyt wiaze sie czesciowo z obecnoscia pewnego pana z Kraju Pazdziernikowej Sliwy czy tez Kwitnacej Wisni (i w tym momencie oczywisty staje sie fakt, ze raczej niebieskookim blondynem nie jest). Pan z KKW (KPS) na kazdorazowa wiesc o moim przyjezdzie reaguje prawidlowo, wyrazajac radosc i uwielbienie, co utwierdza mnie w przekonaniu, ze zdecydowanie warto wybulic kase na samolot z UK i poderwac tylek do lotu. Niby skonczylam temat, ale podskornie czuje, ze zaraz posypia sie tu zapytania o wymiary… Od razu nadmienie, ze fakty przekraczaja europejskie oczekiwania!

Chcę, żeby wskoczyło mi tu klika (kilka) miesięcy do listy archiwum, żeby pokazać wszystkim, jaki ja to stary wyjadacz jestem!

Ojejku.

3 komentarzy

Matko, miraż.

Miraż trwa cholernie długo, bo od końca maja.

Zamiast Lipy było Wiele.

A teraz mamy wrzesień i pokazujemy Wielkiego Faka z uśmiechniętą gębą (do października)


  • RSS